Marysia – okrucieństwo z miłości ?

Trafiła do nas z interwencji. Ot, mały, śmierdzący piesek. Skołtuniony masakrycznie. Z ogromnymi guzami, zgniłymi zębami, swędzącymi zmianami na skórze i zaropiałym po utracie oka oczodołem. Ledwo się poruszała, każdy krok sprawiał jej ból. ALE GUMKĘ WE WŁOSACH MIAŁA! Wszak nie zdrowie a kucyk był dla właścicielki w psie najważniejszy!

Marysia – siedem nieszczęść przyjechała po nowe życie. Wieloletnie zaniedbania to ogrom pracy aby przywrócić jej radość życia. Ruszyłyśmy więc z „kopyta”

Najważniejsze było usunięcie ogromnych guzów, które za chwilę mogły popękać.

Udostępnij:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on pinterest
Pinterest
Share on linkedin
LinkedIn